Ostania szans na wejście free na RAM Poland - Andy C + Agressor Bunx!!!! Dziś audycja Bassment start 22:00 :D
32K views, 888 likes, 29 loves, 92 comments, 14 shares, Facebook Watch Videos from Artur E. Dziambor: Kiedy w Szkło Kontaktowe TVN24 dziwią się, że znów nie ma cię w Kawie na Ławę, to wiedz, że coś
Do teraz! Gwiazda u swojego ulubionego fryzjera, Bartka Janusza, poddała się totalnej metamorfozie - ścięła włosy i przefarbowała je na jasny rudy kolor! Jak jestem ruda, to wiedz, że co się dzieje - powiedziała Margaret w trakcie farbowania. Zobacz także: Paulina Sykut używa tego szamponu zwiększającego objętość włosów od Anwen.
Gdy na LinekedIn ogląda cię jednego dnia 16 osób a dzień się nie skończył - wiedz, że coś się dziejeKonferencja "Opole the place to grow" - warto… Polecane przez: Natalia Wiciak 7 days before my 24th birthday I got a amazing present from Microsoft.
Nasz doświadczony zespół nauczycielek i nauczycieli, z indywidualnym podejściem do każdego ucznia/uczennicy, tworzy warunki do odkrywania talentów i rozwijania umiejętności. Innowacyjność idąca w parze z tradycją i bogata oferta zajęć dodatkowych czynią naszą szkołę miejscem, gdzie Twoje dziecko będzie mogło się rozwijać w
Dịch Vụ Hỗ Trợ Vay Tiền Nhanh 1s. Wiedz że coś się dzieje Koszulka T-shirt M Do wyboru jeden z poniższysch wariantów koszulka posiada swój unikalny numer który należy podać po zalicytowaniu koszulki. wiedz ze cos sie dziejewiedz ze cos sie dzieje dymek Kupując przedmioty na naszych aukcjach akceptujesz regulamin dostępny na stronie O MnieUWAGA! TEKST ORAZ ZDJĘCIA UŻYTE W AUKCJI, STANOWIĄ TYLKO I WYŁĄCZNIE MOJĄ WŁASNOŚĆ. KOPIOWANIE, PRZETWARZANIE I ROZPOWSZECHNIANIE TYCH MATERIAŁÓW W CAŁOŚCI LUB W CZĘŚCI BEZ MOJEJ ZGODY JEST ZABRONIONE!
Jeśli polski rząd pyta o coś bezpośrednio obywateli wiedz, że coś się dzieje lub na coś się szykują. Do mojej znajomej zadzwonił wczoraj ankieter i zadał kilka interesujących pytań. Początkowe pytania były ciekawe, bo sugerowały, że służą sprawdzeniu poziomu bezpieczeństwa mieszkańców, innymi słowy - potrzebne badania. A więc, były to pytania typu czy generalnie czuje się bezpiecznie w swoim otoczeniu, czy przestępczość jest dużym problemem w Polsce, czy jest dużym problemem w jej dzielnicy, czy wśród nowo poznanych osób czuje się bezpiecznie, itp.. Jednak pierwsza ostrzegawcza lampka zapaliła się jej przy pytaniu, na które nie dało się dobrze odpowiedzieć, bo nie było odpowiedzi „nie wiem, bo nie byłam w takiej sytuacji”. Znajoma nie pamięta dokładnie treści pytania, ale było to coś w rodzaju - czy będąc ofiarą przestępstwa czuła, że nie jest pozostawiona sama sobie. Dostępne odpowiedzi to standardowa skala od zdecydowanie tak do zdecydowanie nie. Zastanawiające już było, że ankieta zakłada, że respondentka była kiedykolwiek ofiarą przestępstwa. Ciekawe też, co w takiej sytuacji zaznaczył ankieter - może wyszło z tego, że jako ofiara przestępstwa miała poczucie wsparcia ze strony państwa i policji. Nadal jednak odpowiadała na dalsze pytania. Zagotowała się jednak przy zadanym wśród serii pytań - o również ważne kwestie związane z przestępczością i bezpieczeństwem - pytaniu, które nijak się miało do linii całej ankiety. A mianowicie było to pytanie o aktywne zaanagażowanie w działalność społeczną i polityczną, w tym w szczególności o udział w dotychczasowych protestach. Przy tym pytaniu zapytała, kto zlecił przeprowadzenie tej ankiety i usłyszała, że Ministerstwo Sprawiedliwości. W tym momencie przerwała ankietę i podziękowała za dalsze pytania. Po rozłączeniu żałowała, że nie dociągnęła jej do końca, niemniej to zastanawiające, o co może chodzić rządzącym zlecającym takie badania. Może to być z jednej strony identyfikacja osób, grup osób i ich lokalizacji, które angażują się w protesty społeczne, a więc i prawdopodobnie spodziewają się takowych. Inflacja, drożejąca żywność, znikające produkty w sklepach, rosnące stopy procentowe, ceny paliw, węgiel, gaz i ogólnie potencjalne problemy energetyczne - aktualna sytuacja w kraju z czasem mogłaby do nich doprowadzić, więc być może chcą się do takich protestów przygotować. Podejrzewam też z drugiej strony, że może to być badanie typu push poll, a więc telemarketing polityczny, dzięki któremu rządzący chcą wzbudzić w obywatelach poczucie bezpieczeństwa, zasugerować, że w tym temacie policja świetnie sobie radzi, a postrzeganie przestępczości jako problemu społecznego jest na bardzo niskim poziomie. W fizyce nazywa się to efektem obserwatora, kiedy mówimy o badaniu, które zmienia obiekt badany. Tyle, że w przypadku push poll dzieje się to celowo, zgodnie z intencją "badacza". Badanie to może służyć też do przedstawienia uczestniczek i uczestników protestów społecznych w jakimś niekorzystnym świetle. To tylko moje domysły, bo o rzeczywistym celu takiego badania się nie dowiemy. Niemniej to ciekawy temat do dyskusji, do której gorąco Was zachęcam w komentarzach. Z pewnością coś jest na rzeczy, a być może też ktoś z Was, z Waszych znajomych czy z rodziny również uczestniczył w takiej ankiecie telefonicznej i macie swoje własne przemyślenia na ten temat. Komentarze są Wasze. Stock Image from Depositphotos.
W historycznym dniu, 22 lipca, premier Mateusz Morawiecki zagwarantował w Sejmie, że niebawem węgla w kraju będzie w nadmiarze. I to w takim, że dobrodziejstwo tego nadmiaru odczujemy jeszcze następnej zimy. I następnej. I w kolejnych zimach też. Premier deklarował z zapałem i przekonaniem, w stylu słusznie już zapomnianym, choć tlącym się jeszcze przecież w zakamarkach niektórych umysłów. Trudno się rozeznać, czy to tylko zamierzchła rocznicowa propaganda, słowo Zawiszy, na którym należy polegać, czy typowa gadka szmatka złotoustego polityka. Zapewnienie o rychłym nadmiarze węgla padło przy okazji uchwalenia przez Sejm ustawy o dodatku węglowym w wysokości 3 tys. zł. Dla wszystkich, którzy używają węgla do ogrzewania, a także do gotowania strawy – i fakt ten zgłosili do końca minionego czerwca w Centralnej Ewidencji Emisyjności Budynków. Dotyczy to ponad 3,8 mln gospodarstw domowych. Spalają, średnio licząc – i licząc oszczędnie – po 3–5 ton węgla rocznie. Czytaj też: Dopłaty do węgla, którego nie ma. PiS walczy o stołki Dodatek do węgla szlag trafił W temacie węgla do pieców dzieje się w rządzie coś niepokojącego. Zwłaszcza premier wykazuje szczególny poziom napięcia i nerwowości. Tak jakby utknął w oku sieci, która pozbawia go możliwości ruchu, tym bardziej że w innych okach siedzą inni, wrodzy mu rządowi partnerzy. Wszyscy próbują wyrwać się z tej matni, ale idzie marnie. Tym bardziej że panika pogłębia impas. Także werbalny. W ciągu kilkunastu zaledwie dni Morawiecki i jego ekipa zapewniają kolejną ustawą, że suwerenowi, który ogrzewa się węglem, będzie ciepło, a chwilami za ciepło. Wszak nie przebrzmiały jeszcze echa zachwytu nad projektem ustanowienia gwarantowanej ceny węgla dla obywateli palących w piecach – czyli w znakomitej większości elektoratu przychylnego PiS! To wyczekiwane 1000 zł – i dodatek dla przedsiębiorcy handlującego opałem, który szybko nazwano „1000 + koniak” (dokładnie 1074 zł), jeżeli za taką cenę sprzeda węgiel potrzebującym. Ale to tylko 3 tony na piec... Prezydent, jak zwykle, ochoczo taką pomoc dla rodaków podpisał, lecz nie minęły dwa dni, a ustawę trafił szlag. Zawrotne tempo robienia suwerenowi wody z mózgu – przez rząd, większość sejmową i Andrzeja Dudę – staje się normą. Co ciekawe, nikt się temu szczególnie nie dziwi. Przyzwyczajenie, ot co. Szlag, który trafił ten krótkotrwały, świeżutki pomysł, wziął się stąd, że węgiel, zarówno z naszych kopalń, jak i z portów w Świnoujściu i Gdańsku – ten z Australii, Indonezji, Kolumbii, USA itp. – musi, bo takie są realia rynkowe, po prostu musi kosztować u końcowego odbiorcy gdzieś w naszym kraju ok. 3 tys. zł. Teraz, jeszcze w środku gorącego lata. Co będzie, jak zaczną spadać liście i powieje zimowym wiatrem? Czytaj też: Węglowa wrzutka bankowa. PiS szuka lądowisk dla kolegów Nadmiaru węgla nie będzie Wracając do „tysiaka” – kto miałby go dopłacić? Rząd macha rękami, ale nie znajduje odpowiedzi. W zderzeniu z własnymi wyliczeniami zwyczajnie rżnie głupa. Heroicznie stara się zachować twarz i grzmi ustami swojego szefa: „W składach węgla nie ma tej woli współpracy, jaką zakładaliśmy na początku”! Ktoś nie pomyślał, ktoś nie policzył, ale rządzić przecież trzeba. I należy też coś powiedzieć zaniepokojonym i coraz bardziej wściekłym ludziom. Bałbym się jednak przywoływać tutaj słynne powiedzenie Jacka Kurskiego, że głupi naród wszystko kupi. Otóż nie kupi. Bezpieczny, ogrzany ciepłem naszego czarnego skarbu świat istnieje już tylko w bezgranicznej wyobraźni premiera: „Będzie nadpodaż, nadprodukcja węgla… A składy będą wypełnione w 100, a nawet w 110 procentach”. Po prostu wszechobecny nadmiar wszystkiego, wielkie zapasy węgla. Tak pożądane czarne rezerwy – po to, żeby Polacy nie musieli się martwić o tę zimę, a także by nie musieli się martwić o zimę kolejną. Żeby suweren nie martwił się wcale i niczym. I żeby w tym dobrostanie nie włączał myślenia. Nadmiaru węgla nie będzie. Ten, który jakimś cudem będzie, będzie drogi. Rozdane ustawą 3 tys. zł mogą nie wystarczyć na jedną tonę do pieca. Gdyby tak można było palić słowami ni z gruchy, ni z pietruchy i obietnicami wziętymi wiadomo skąd – to dopiero byłoby wszystkim gorąco! Słowa i obietnice – kruszec tani jak ukraiński barszcz. Jakże błogo brzmią takie deklaracje, choć przecież jeszcze wczoraj alarmowano o przestoju nowego bloku 910 MW w elektrowni Jaworzno właśnie z powodu braku węgla... A przecież PiS wpisał ten blok na listę swoich sztandarowych inwestycji w energetyce, o czym śmiało lubi przypominać. Według portalu „Giełdowa Platforma Informacyjna” na niedobór paliwa narzeka większość naszych elektrowni spalających węgiel kamienny. Potwierdza ten brak właściciel sieci najwyższych napięć, Polskie Sieci Elektroenergetyczne, któremu elektrownie regularnie zgłaszają postoje bloków z uwagi na niskie zapasy węgla. Jak wiadomo, od elektrowni wymaga się rygorystycznie stałego utrzymywania zapasów strategicznych, wystarczających na mniej więcej miesiąc pracy bez dostaw paliwa. Aktualny stan zapasów to kolejna ściśle chroniona tajemnica państwowa, teraz bardziej rządowo-partyjna, ale dochodzą wieści, że w śląskich elektrowniach zasoby spadły do jednej trzeciej obowiązkowych ilości. Strategiczne stany zapasów mają trzymać w tej chwili tylko elektrownie w Połańcu i Kozienicach, powiązane z Lubelskim Węglem „Bogdanka”. Czytaj też: Węglowa derusyfikacja Polski Złośliwi palacze węglowi Ustawa o dodatku węglowym trafi teraz do Senatu, gdzie zostaną do niej wniesione stosowne poprawki. Można przewidzieć, że poprawki przypominać będą te opozycyjne odrzucone w Sejmie. Chodzi o rozszerzenie prawa do dodatku o gospodarstwa ogrzewające się gazem, LPG, energią elektryczną, olejem opałowym i pelletem, bo te nośniki energii także cholernie podrożały. Będzie to także walka o podwyższenie wysokości świadczenia do 6 tys. zł – dla palących węglem byłyby to dwie tony. Jasne jak słońce, że te poprawki większość sejmowa odrzuci, a prezydent błyskawicznie ustawę podpisze. Jak poprzednią i jak zwykle. Wszak aż 42 proc. polskich gospodarstw pali węglem – kalkulacja polityczna jest więc prosta. Z łezką w oku Senat jeszcze może zauważy żal i dramat tych wszystkich, którzy w ostatnich miesiącach i latach zdecydowali się w imię szczytnej idei klimatycznej porzucić kopciuchy i stare piece. Przestali palić byle jakim węglem i w ogóle byle czym i przeszli na ogrzewanie gazowe, elektryczne lub zamontowali kotły pelletowe. Wszystko drogie, najczęściej na kredyt. Naiwnie poddali się kampaniom społecznym i ekologicznym o czyste powietrze. „Mają za swoje” – zacierają ręce złośliwi palacze węglowi. I pokazują naiwnym gest Kozakiewicza, chociaż sami popłakują po kątach. Zdają sobie przecież sprawę, że ich wygrana jest żałosna. Jednotonowa, rzec można. Ale już niebawem ustawią się, w ramach nowej promocji węgla, do kas w urzędach gmin po należne im pieniądze. Na dodatek węglowy ma pójść w tym roku 11,5 mld zł zabranych z... Funduszu Przeciwdziałania Covid-19. Z kolei covidowy fundusz ma być uzupełniony przez NBP z części zysku – o ile będzie on wyższy niż założony w ustawie budżetowej. Jeżeli nie, to rząd coś wymyśli, a w ostateczności dodrukuje. W każdym razie właściciele kopciuchów są chwilowo górą. Dostaną 3 tys. zł do ręki i... wcale nie muszą za nie kupować węgla. Ich sprawa, na co je wydadzą i czym będą palić. Zgodnie z przepisami antysmogowymi do końca tego roku miały zniknąć węglowe kotły pozaklasowe oraz te oznaczone klasą 1. i 2. Teraz klasa kotłów, czyli pieców, przestała się liczyć. Byle tylko paliły węglem i zostały zgłoszone do ewidencji emisyjności budynków. Jeżeli dodatek wystarczy na jedną tonę węgla, to można zakładać, że jeszcze tej zimy z podwórek, rowów i lasów znikną stare opony i wszystko, co da się w piecach spalić. A da się wszystko. Czytaj też: Dobre rady, czyli jak pomóc rządowi przetrwać sezon grzewczy Po pierwsze: nie mamy armat! Kilka dni temu, kiedy głód węgla zaczął zaglądać Polakom w oczy, premier nakazał państwowym spółkom PGE Paliwa i Węglokoksowi natychmiastowy zakup 4,5 mln ton dla gospodarstw domowych. Do 31 sierpnia! Kolejna propagandowa ściema. Otóż nie ma fizycznej możliwości, ani też żadnej innej, żeby w ciągu niespełna sześciu tygodni wyładować taką ilość węgla. Nawet jeżeli statki nim wypełnione jakimś cudem oczekują już na redzie. Ale niech tam... Załóżmy, że portowcy, odpowiadając na apel szefa rządu, żyły sobie wyprują, ale opróżnią statki z dalekiej Australii, Kolumbii i RPA. Nawet przed terminem. Nawet zaraz. Ileż to roboty. Problem w tym, że z takiej ilości węgla, po przesianiu i posortowaniu, można uzyskać tylko trochę ponad milion ton węgla grubego do pieców – reszta to miał dla elektrowni. A premierowi chodzi przecież o 4,5 mln ton orzecha i kęsów! Tym samym dla zaspokojenia domowych potrzeb pójść powinno ok. 20 mln ton surowego węgla zza oceanów. Skąd? Przypomina mi się pasująca do tej sytuacji anegdotka, gdy władze francuskiego miasteczka zostały zganione przez Napoleona za to, że nie witają go salwami armatnimi. Cesarzu, po pierwsze, nie mamy armat! I Bonaparte to zrozumiał. Nie czekał na po drugie i po trzecie. „Po pierwsze” było wystarczające. My też nie mamy armat, żeby zaspokoić tegoroczne potrzeby gospodarstw domowych na węgiel do pieców. Będzie więc go brakować, będzie drogi. „Po drugie” i „trzecie” jest zupełnie zbyteczne, choć rząd będzie je gorliwie wymieniał. Czytaj też: Powrót do węgla? Serio? Wojna nie cofnie biegu historii Nie ma za co, panie premierze Jak przystało na 22 lipca, premier tryskał w Sejmie optymizmem nie tylko w sprawie węgla, ale też gazu ziemnego. Zapowiedział, że przed zimą magazyny gazu (kawerny) zostaną zapełnione nie tylko całkowicie w 100 proc., ale „one będą napełnione w powyżej 100 proc.!”. Magazyn gazu to taka butla, która ma swoją pojemność. Stąd złośliwcy zaczęli szydzić, że do półlitrowej butelki wódki nie można wlać litra, no może tylko trochę więcej, do zakrętki. Jak coś ma wartość „100”, to „100” – uzasadniają ironicznie, chcąc tym samym pognębić premiera. Otóż nie mają racji. Siadając do tego komentarza, musiałem przerwać pracę nad historycznym materiałem o rębaczu Wincentym Pstrowskim (i innych przodownikach), który 75 lat temu, 27 lipca, rzucił hasło do wyścigu pracy: kto wyrąbie więcej ode mnie?! Jeżeli normy wydobycia ustawione były na „100”, to Pstrowski potrafił wielokrotnie je przekraczać. Dał radę! Do tego posługując się świdrem, dynamitem do odstrzału przodka i kilofem, fedrował przeważnie węgiel gruby. Dobry, tak bardzo dzisiaj potrzebny. Tak więc jak ktoś chce ze „100” zrobić „150” albo „200”, to nie jest to niemożliwe. Szczególnie jak się fedruje słowa, frazy i frazesy. Zapowiadając nadmiar węgla, Mateusz Morawiecki podziękował Polakom, że nie ulegli do tej pory węglowej panice, i obnażył niecne knowania opozycji: „Drodzy rodacy, nie daliście się właściwie nabrać, można tak powiedzieć, na strach, na panikę, na chaos, który chce wywołać Platforma Obywatelska, nie daliście się nabrać na strategię wywołania paniki przez Putina, dziękuję bardzo za to”. Nie ma za co, premierze. To mój i nasz patriotyczny obowiązek, żeby nie złapać się na lep, jak ostatnie rządy złapały się na ruski węgiel. Tak, Polacy są czujni i nie dają się również nabrać na publikacje, jak je nazwał szef rządu, „w niektórych zagranicznych mediach wydawanych w Polsce, którym wtóruje oczywiście opozycja, że rząd dopiero teraz zabiera się za ściąganie brakującego węgla”. Wprawdzie te łamy nie należą do zagranicznych mediów, ale swoje wiedzą: Polska znalazła się w węglowym chaosie i węglowy dodatek nic tutaj nie zmieni. No, może tylko poprawi samopoczucie palących byle czym. Ale podziękowania szefa rządu robią wrażenie. Grunt to kultura. I dobre wychowanie, ot co. Czytaj też: Zimno a wojna. Czy Polsce wystarczy gazu? Robi się nerwowo
Wiedz, że coś się się dzieje - czyli koncert Mariki w NRD WIEDZ, ŻE COŚ SIĘ DZIEJE, to kolejna odsłona jednej z najpopularniejszych imprez w Toruniu. Tym razem na deskach toruńskiego klubu NRD wystąpi MARIKA - gwiazda... 13 lutego 2013, 16:16 Wiedz, że coś się dzieje [3-5 lutego] Mróz na dworze coraz większy, ale my się go nie boimy. W ten weekend będą ciekawe koncerty, wystawy fotograficzne oraz kilka imprez tanecznych. Oprócz czeka nas... 5 lutego 2012, 11:25 Wiedz, że coś się dzieje (27-29 stycznia) Przed nami ciekawy weekend. Będzie sporo koncertów, ale także ciekawe wydarzenia z historią Bydgoszczy w roli głównej. Przed nami także długo wyczekiwany Photo... 27 stycznia 2012, 17:24 Wiedz, że coś się dzieje (2-3 września) radzi, gdzie wybrać się w weekend. 2 września 2011, 8:00 Magiczny Festiwal Świata Baśni i Bajek ‘Pozytywka’ powraca do Bydgoszczy! Dostarczy wiele magicznych wrażeń! Spotkania z artystami, spektakularne widowiska, warsztaty plenerowe, muzyka i wiele innych atrakcji. Tegoroczna Pozytywka zapowiada się imponująco. Szósta... 4 sierpnia 2022, 7:35 Z okazji 60-lecia Orkiestra Kameralna Capella Bydgostiensis zagra jubileuszowy koncert pod gwiazdami Filharmonia Pomorska zaprasza na koncert uświetniający jubileusz 60-lecia Orkiestry Kameralnej Capelli Bydgostiensis. Plenerowy występ jubilatów odbędzie się 20... 3 sierpnia 2022, 14:30 Zmniejszenie mózgu nawet po łagodnym COVID-19 to fakt. Wyjaśniamy, jak koronawirus uszkadza tkanki nerwowe i komu grożą większe straty Nawet łagodny COVID-19 powoduje ubytek tkanki nerwowej, czyli dosłownie kurczenie się mózgu. Dotyczy to nie tylko jego kory, ale wszystkich części. Największe... 2 sierpnia 2022, 11:02 Tak było na imprezie w Point Club w Bydgoszczy - piękne kobiety i gorące rytmy [zdjęcia] Zobacz zdjęcia z imprezowej nocy w Point Club w Bydgoszczy. Taka była zabawa w środę 20 lipca. 29 lipca 2022, 0:21 Piękne kobiety na imprezie w Bydgoszczy. Taka była zabawa w Point Club [zdjęcia] Lato w pełni, bydgoszczanie nie siedzą w domach, nie nudzą się - wieczorami chodzą na imprezy! Zobaczcie zdjęcia z Point Club, z czwartku 7 lipca. Też tam... 15 lipca 2022, 7:19 Zabytkowy poniemiecki bunkier wpisany do ewidencji zabytków częściowo rozebrany FOTO Poniemiecki bunkier z czasów II wojny światowej, wpisany do rejestru zabytków, a znajdujący się na niezamieszkałej prywatnej posesji, został częściowo... 13 lipca 2022, 15:50 Jak rozruszać mózg, by młodniał każdego dnia Według naukowców badających mózg wystarczy poświęcić 15 minut dziennie na jego trening, aby aż o 50 proc. poprawić koncentrację i pamięć. Oto kilka wskazówek,... 8 lipca 2022, 0:02 Te ćwiczenia poprawią pracę mózgu. Oto proste przykłady! Podobno nieużywany organ zanika. Czy tak samo jest w przypadku mózgu? Jedno jest jednak pewne. Mózg należy ćwiczyć, by zachował dobrą kondycję. Pozbawiony... 5 lipca 2022, 8:01 Tak było na imprezie w Point Club w Bydgoszczy. Piękne kobiety, szalone rytmy... [zdjęcia] Piękna pogoda, ciepłe wieczory, lato - to zachęca do wyjścia na miasto, do zabawy. Tak bydgoszczanie i bydgoszczanki bawili się na imprezie w klubie Point. Nie... 25 czerwca 2022, 10:14 Rzeka Muzyki znów popłynie przez Bydgoszcz. Wystąpi Izabela Trojanowska, będą piosenki Krawczyka i Wodeckiego W wakacje do Bydgoszczy powraca Rzeka Muzyki, czyli cykl koncertów na wodzie! W każdą niedzielę lipca i sierpnia rozmaici artyści będą gromadzić publiczność w... 22 czerwca 2022, 17:53 Weekend w Bydgoszczy: piknik na Wyspie Młyńskiej, Terenowa Masakra, koncerty i inne atrakcje! [ Przejażdżka zabytkowym autobusem, joga, gra miejska, a może piknik na Wyspie Młyńskiej? Sporo się będzie działo w ten weekend (18-19 czerwca) w Bydgoszczy.... 18 czerwca 2022, 9:33 Latawce pomkną w niebo na imprezie na powitanie lata w bydgoskim Myślęcinku. Już za tydzień Już za tydzień (25 czerwca) w Bydgoszczy odbędzie się niecodzienna impreza. Nad polaną Różopole w Myślęcinku poszybują dziesiątki latawców. Organizatorem... 18 czerwca 2022, 9:27 Szalona noc w Point Club w Bydgoszczy! Tak było na imprezie. Zobacz zdjęcia [ Lubicie dobrą zabawę? Imprezowanie przy dobrej muzyce i w gronie przyjaciół? Tak właśnie było na imprezie w Point Club w Bydgoszczy. Zobaczcie sami - mamy... 16 czerwca 2022, 9:30 Zacznij jeść siemię lniane! Pobudza mózg i nie tylko. Zastosowanie i właściwości lecznicze Len jest ceniony już od wieków. Jest to jedna z najstarszych roślin, jakie w ogóle były uprawiane w rejonie Morza Śródziemnego, ale także i na terenie Polski. I... 16 czerwca 2022, 7:51 Potańcówka w stylu retro, nieme kino, koncert pod chmurką. Kanał Bydgoski będzie tętnił życiem W wakacje wróci Kanał Kultura. Projekt okazał się hitem i wzbudził zainteresowanie mieszkańców Bydgoszczy. W ramach projektów społecznych wybranych przez... 7 czerwca 2022, 14:35 Tak było na imprezie w bydgoskim Point Club. Szalona noc, niezapomniana zabawa! Zobacz zdjęcia! [ Tak bawili się bydgoszczanie na imprezie w Point Club. Byliście? Zobaczcie zdjęcia - może znajdziecie się na fotkach z klubu? 3 czerwca 2022, 7:48 Gorące imprezy w Klubie Ava w Bydgoszczy. Zobacz zdjęcia z Bee Party (w piątek, 20 maja) i Whiskey Night (w sobotę, 21 maja) W Klubie Ava w Bydgoszczy regularnie odbywają się świetne imprezy, które przyciągają tłumy. Nie brakuje tam także pięknych kobiet. Ostatnio w Ava odbyły... 30 maja 2022, 7:43 Nawet niewielkie dawki alkoholu mogą powodować nieodwracalne uszkodzenia mózgu. Już jedno piwo dziennie postarza ten narząd o 2 lata Nie wyobrażasz sobie dnia bez kufla piwa czy lampki wina? Niestety, naukowcy ze Stanów Zjednoczonych nie mają dobrych wieści. Badacze potwierdzili właśnie, że... 26 maja 2022, 8:02
Jeśli na przedramieniu Twojego dziecka jawi się dziwne, metaliczne znamię oplatające je całkowicie; wymyślny stygmat nie z tego świata, to wiedz, że coś się dzieje. Jeśli Twoje dziecko, córka dorastająca wykazuje zainteresowanie przerażającymi narzędziami tortur, ostrym jak brzytwa oprzyrządowaniem bądź lubuje się w czarnej magii, to wiedz, że tam się coś mocno burzy. Jeśli w końcu Twoja latorośl słyszy zalotny głos zachęcający do zabijania oraz składania ofiar z dusz człowieczych, to wiedz, że już sam szatan się nią interesuje i jest bardzo źle. Spotkałem kiedyś młodą dziewczynę, taką cichą, lękliwą, której sam diobeł namącił w niewinnej główce. Imię jej – Allura, grzmiąco odbijało się donośnym echem po zamkowych komnatach, nie ze względu na fakt, że była ona potomkinią samego Olafa, władcy królestwa Fronenberg, ale przede wszystkim z racji tego, iż chodziły słuchy jakoby zamordowała ona własnego ojca. Wieści te, podle zresztą rozpuszczone przez macochę księżniczki, okazały się niesłuszne, lecz na tyle mocno zakorzeniły się w świadomości mieszkańców oraz służby dworskiej, że dziewczę stało się najbardziej poszukiwaną personą w całym królestwie. Wraz ze swoją służebnicą zmuszona była salwować się ucieczką do owianej złą sławą posiadłości, wprost w czorcią paszczę, gdzie sam piekielny pomiot za sprawą niecnego uroku zmienił Allurę w swą poddaną – królewna stała się nieludzkim Trapmasterem, poskromicielem bestialskich pułapek, czyhającym na okazję, by tylko wyszarpać dusze z bezlitośnie okaleczanych ciał prześladowców. Ten okrutny fach na niewtajemniczonych może robić spore wrażenie, lecz w pewnych kręgach znany był już za czasów panowania pierwszego PlayStation. Trapt stanowi bowiem czwartą odsłonę cyklu znanego jako Deception, w którym to głównym założeniem jest planowanie i zastawianie sideł na kolejne ofiary. Jakakolwiek eksploracja zredukowana została tutaj do minimum kosztem unikalnej mechaniki muśniętej taktycznym akcentem. Teatrem naszych działań jest wspomniana rezydencja wraz ze średniowiecznym zamczyskiem, a dokładniej kilka pokoi oraz izdebek, między którymi możemy nieskrępowanie przemieszczać się i swobodnie instalować zasadzki będące jedyną formą obrony naszej podopiecznej. Do dyspozycji dostajemy trzy kategorie pułapek – montowane na suficie, podłodze oraz ścianie, zaś każda z nich opisana jest liczbą zadawanych obrażeń; czasem jaki musi upłynąć, by móc ponownie z nich skorzystać oraz mnożnikiem Ark, wpływającym na ilość kasiury jaką otrzymamy za zabicie zbira. Rozmieszczanie śmiertelnego osprzętu jest bardzo proste. Takie ostrze lub dupny morgernstern na łańcuchu są w stanie trącić i przewrócić na ofiarę marmurową kolumnę To, gdzie rozmieścimy nasze śmiertelne maszynki zależy od naszego widzimisię, z zachowaniem zasady, by zwisający dynks nie był umieszczony bezpośrednio pod sprzęcichem osadzonym na podłożu. Kiedy już rozlokujemy nasz rynsztunek, należy zwabić wówczas ścigających nas delikwentów w jego okolice oznaczone poświatą o adekwatnym kolorze, po czym w odpowiednim momencie uruchomić mechanizm. Ważne jest tutaj zachowanie timingu, gdyż opryszki lubią wymijać newralgiczne spoty, a niektórzy nawet są odporni na działanie konkretnego typu wnyk. Skoro poznałeś podstawy to pora na mały showtime! Zabawa jest bardzo przystępna, gdyż dany rodzaj pułapki przypisany jest pod konkretny klawisz geometryczny i koreluje z jego barwą oraz położeniem (trójkąt – strop, kwadrat – ściana, iks – parkiet), więc jesteś w stanie intuicyjnie aktywować swoje gadżety i z lubością oglądać jak męczennik zostaje ciachnięty lśniącym ostrzem, przygnieciony ogromnym kamulcem bądź przeszyty wskroś strzałą. A to tylko niewinny wstęp do bardziej wymyślnych tortur. Niemniej wnyki wykorzystywane pojedynczo skutecznie potrafią zaprosić do gry pewną dozę znużenia, monotonii, dlatego też kluczem do czerpania dużej frajdy jest możliwość łączenia dostępnych narzędzi w katorżnicze łańcuszki. Co więcej, każda komnata posiada swoje przypisane, specjalne zasadzki tak zwane Devices stanowiące elementy otoczenia, a występujące między innymi pod postacią żyrandola, krzesła elektrycznego, żelaznej dziewicy lub kolczastego młyna, które również możesz wykorzystać do czesania combosów, dzięki czemu gameplay nabiera intensywniejszych rumieńców. Oj, piękniusie są akcje, kiedy wahadło odrzuca gostka na kilka metrów, wprost na trampolinę, po aktywacji której, ta wystrzeliwuje biedaka na świecznik. Jeśli umocowane na nim ogarki tlą się ciepłym ogniem, to płomienne jęzory żarliwie poliżą gagatka, podpalając go i trawiąc pozostałą resztkę paska energii. A co powiesz o sytuacji, gdzie nieszczęśnika porywa tęgi nabój kołkownicy, który z impetem przybija go do wiszącego obelisku, po czym truchło osuwa się na ziemię i zostaje tymże przygniecione? Jak dla mnie pychotka. Różnorodność morderczych instrumentów jest dość okazała, aczkolwiek na początku dostajesz do dyspozycji wachlarz kilku podstawowych, natomiast kolejne musisz sobie stworzyć w zamian za otrzymywaną walutę Warl, której ilość jest zależna od punkcików Ark naliczanych zgodnie z coraz bardziej pokręconymi sekwencjami kaźni. Jedne z powodzeniem potrafią unieruchomić przeciwnika na kilka chwil jak choćby potrzask na niedźwiedzie, inne zaś posiadają dodatkowe atrybuty – warto tutaj mieć na uwadze również topografię pomieszczeń, bowiem taki magmowy głaz bez problemu stoczy się po schodach, z kolei elektryczna różdżka postawiona w kałuży usmaży każdego, kto tylko zamoczy w niej swoje śmierdzące serem stopy. Odpowiedni dobór pułapek potrafi zatem płynnie zadawać ciosy stalkerom, choć kiedy znajdziesz swój optymalny zestaw, istnieje duża szansa, że pozostały repertuar zasadzek pójdzie w zapomnienie. Odkrywanie barbarzyńskich atrakcji jakie przygotowali dla Ciebie twórcy, poznawanie tego jak sprawdzają się w praniu poszczególne ustrojstwa, mimo to daje masę radochy, a że ponadto można zakupić parę sztuk kluczy otwierających nowe sale to i pula zwyrodniałych sprzętów ciutkę się powiększa. Zabrakło natomiast jakiegoś bonusowego urozmaicenia, chociażby prostych zagadek wplecionych w nasze poczynania, acz za pewną ich namiastkę można uznać nieszablonowe, mocarne finishery uruchamiane po uprzednim wykonaniu konkretnych czynności. Nie jest jednak powiedziane wprost gdzie, co i w jaki sposób należy zrobić, by aktywować jeden z ośmiu Dark Illusions, więc bez sugestii poradnika trudno jest je samemu odnaleźć. Zegarmistrz śmierci purpurowy Warto niemniej poszukać wskazówek, gdyż Mroczne Iluzje nie dość, że można łączyć ze zwykłymi pułapkami zwiększając zarazem znacznie liczbę damage’u, to przede wszystkim za ich pomocą ku własnej uciesze, w widowiskowy sposób unicestwisz gnębicieli. Trzeba jednak podkreślić, że wylew brutalności temu towarzyszący został ugrzeczniony oraz ukazany nieco stonowanie. Niby obecna jest ta potworność, lecz nie czuć w tym nutki pikanterii wieńczącej koszmarne męki. Owszem, sadystyczny uśmiech nie schodzi z uchachanej buźki, kiedy przykładowo oglądasz jak przyszły denat w szaleńczych pląsach miażdżony jest między trybami wielgachnej pozytywki w rytm wygrywanej melodii, ale jak nic, kulminacja tego przedstawienia, aż prosi się o gęste flaki wraz z latającymi frywolnie na lewo i prawo kikutami skąpanymi w czerwonej posoce. Tym bardziej, że średniowieczne igraszki rządziły się swoimi prawami. W Trapt świetnie oddano ducha zamierzchłej epoki, który emanuje nie tylko z charakterystycznych dla tamtych czasów, różnorakich narzędzi tortur, ale także z designu poszczególnych pomieszczeń. Co rusz wieje tu surowym, gotyckim stylem, czy to od kapliczkowej komnaty z kolorowym witrażem na czele, czy to z zatęchłej dzwonnicy bądź kunsztownej, pałacowej komnaty tronowej. Aczkolwiek w tym wszystkim nie brakuje elementów fantasy, które jak mało co pasują do tego okresu. Leciwy wiek produkcji obszedł się z nią dość łaskawie, więc pod względem graficznym tytuł prezentuje się znośnie wraz z naturalnie oddanymi modelami postaci czy szczegółowym otoczeniem. Polowanie na łachmytów natomiast skutecznie uprzykrzyć potrafi kamera, która w trakcie jej ręcznego manewrowania ustawia się często pod dziwnymi kątami, szczególnie jeśli chcesz zachować dystans od oponenta. Pal licho, że zakłamuje to położenie dręczyciela względem zasadzki, ale głównie naraża Allurę na wpadnięcie we własną matnię. Tak, dziewka również może paść ofiarą Dark Illusions jak i zastawionych sideł. Jeśli miałbym w kilku słowach przyrównać do czegoś dzieło ekipy odpowiedzialnej za takiego asa jak Project Zero, pewnikiem był by to Kevin sam w domu, ale taki bardziej przypakowany, na sterydach. To właśnie bazujący na filmowym motywie, oryginalny gameplay wespół z może nie wybitną, ale ciekawie poprowadzoną, absorbującą historią, przeplataną twistami fabularnymi najbardziej przykuwa do ekranu telewizora. Niestety rozgrywka z czasem robi się mocno repetytywna, zaś na domiar złego do głosu dochodzi ociężała dynamika gry. Powolne tempo z jakim porusza się bohaterka czy większość przeciwników (acz ich zwinność zależy od klasy – ot taki łotrzyk i złodziejaszek, jest szybszy od rycerza w zbroi czy mięśniaka z młotem), sprawia, iż łatwo jest wyminąć ich ataki, toteż Trapt nie stanowi większego wyzwania serwując nie za wysoki poziom trudności. Czy warto? Tak, bo jest to naprawdę dobra gra, jednak miej na uwadze, że należy ona do grona tych, które albo polubisz albo z miejsca odrzucisz. Przymykając oko na mankamenty, nawet dziś można przy niej świetnie się bawić.
wiedz że coś się dzieje